• Wpisów: 54
  • Średnio co: 34 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 21:06
  • Licznik odwiedzin: 15 652 / 1917 dni
 
agataaa19
 
aMazing..: Rozdział 30:*! JEJEJE :)

Ania od kilku dni była załamana. Gdy mama Łukasza była w pracy, w tedy dziewczyna wkradała się do sali w szpitalu gdzie leżał chłopak. Łukasz był już 5 dni w śpiące, nic nie dawało, korzyści że chłopak może w ogóle się obudzić w najbliższym czasie. Ania zarzucała się problemami, że to wszystko przez nią.

Postanowiła spotkać się ze swoją przyjaciółką, aby wszystko wreszcie obgadać.
Spotkały się w kawiarni nie daleko szpitala.
*-Cześć Aniu, jak się czujesz? Co z Łukaszem?*
*-Cześć, nie zbyt dobrze, Łukasz jest dalej w śpiączce, to wszystko przez mnie.*
Dziewczyna zaczęła płakać. Przyjaciółka dając chusteczkę Ani, mocno ją przytuliła i powiedziała:
*-Wszystko będzie dobrze, zobaczysz..*

*-Oby. Do tego jeszcze jego mama nie chce widzieć, mnie na oczy.*
*-To jak widujesz Łukasza?*
*-Gdy ona jest w pracy, zakradam się do sali, gdzie on leży.*
*-Ktoś o tym wie?*
*-Tak, jego ojciec.*

Po chwili rozległ się telefon był to Dawid, chłopak próbowała się skontaktować z dziewczyną od dawna, lecz ta nie odbierała, tym razem również chciała to zrobić, gdyby nie Klara, która wyrwała, jej telefon z ręki, odebrała i zaczęła na niego krzyczeć i wyzywać. Ania po chwili wyrwała jej telefon i postanowiła porozmawiać z chłopakiem.

*-CZEGO CHCESZ?*
*-Aniu, przepraszam.*
*-Nie przepraszaj mnie, tylko jego.*
*-Nie chciałem.*
*-Nie chce być z taką osobą jak ty.*
*-Ale jak to?*
*-Tak, to, to koniec.*
*-Ale, Aniu,*
*-Nie Aniu, nie pisz, nie dzwoń , zostaw mnie w spokoju.*

Ania była strasznie roztrzęsiona po rozmowie, ale wiedziała, że nie może się załamać. Wiedziała, że dobrze zrobiła. W tamtej chwili przyszedł również sms od taty chłopaka, w którym napisał: "Łukasz, się obudził." Dziewczyna z radości mocno uściskała i ucałowała przyjaciółkę, szybko ubrała kurtkę i udała się w stronę drzwi.

*-Ania? Gdzie ty idziesz?*
*-Klara, Łukasz, Łukasz się obudził.*
*-Poczekaj pójdę z tobą.*
*-Ale szybko.*
Dziewczyny pędem wyszły z kawiarni i zaczęły biec w stronę szpitala.

Gdy były już na miejscu całe zdyszane, czerwone i mokre od potu. Udały się szybko w stronę sali Łukasza, lecz gdy chciały wejść do środka, z sali wyszła matka chłopaka.
Mama Ł: *-Co ty tu robisz? Przecież powiedziałam ci, że masz się tu nie pokazywać.*
Klara: *-Ale ona ma prawo go zobaczyć.*
M.Ł: *-Macie opuścić ten szpital.*
Z sali wyszedł ojciec Łukasza, poprosił żonę aby weszła do sali, po czym poprosił dziewczyny aby przyszły jutro gdy, jego żony nie będzie.
Dziewczyny z trudem zgodziły się i opuściły szpital.



SORKI, ŻE BEZ ZDJĘCIA, ALE SIĘ MASAKRYCZNIE SPIESZĘ ! TO TAK PISAŁAM, NA SZYBKIEGO, WIĘC SORCIA:*!

Dziękuje, osobą, które mnie nie opuszczają i są ze mną w cały czas. Dziękuje, przede wszystkim Ani. :*

do zobaczenia, do następnego, buziaczki :*! :*!

Nie możesz dodać komentarza.